Blog
Gra w szachy
Tomasz Menzel
Tomasz Menzel Pisz - tomasz.menzel@gmail.com
0 obserwujących 220 notek 66358 odsłon
Tomasz Menzel, 10 lipca 2009 r.

O walce kobiet z parytetem

"Rzeczpospolita" potraktowała nas listem otwartym pań intelektualistek, które zbombardowały idee parytetu. Jest to smutne, bo nie chodzi o siłowe wcielanie kobiet do instytucji naukowych, politycznych czy społecznych - jak to przedstawiają panie sygnatariuszki. Chodzi o 50% oddanie miejsc dla kobiet, które powinny uczestniczyć w tworzeniu życia społecznego. Bo kto w polityce mówi najczęściej o kobietach? Kto decyduje o ustawach, które dotyczą przede wszystkim kobiet? Kto mówi o aborcji, chociaż nigdy w ciąże nie zajdzie i nigdy nie doświadczy bólu rodzenia? Kto mówi? Mówi pan polityk, który tak naprawdę ma głęboko gdzieś co mówi, mówi to tylko po to by zbijać kapitał polityczny. Ale panie intelektualistki, nie chcą stać, ani z prawa, ani z lewa - oczywiście oficjalnie. Bo w mediach wypada się lansować na niezależnego eksperta - odciąć się od współczesnych najważniejszych problemów i powoływać się na dorobek początku XX wieku w dziedzinie emancypacji w Polsce, która nigdy nie została do końca zrealizowana ze skutkiem zadowalającym, o czym trąbił i grzmiał nam przed wojną Tadeusz Boy-Żeleński... Bo nadanie praw wyborczych to jedno, czymś innym jest życie i szara rzeczywistość.

Jednak przejdźmy do listu - wszystko byłoby fajnie, bo mamy tutaj problem awansu społecznego, mamy problem dostępności do przedszkoli i opieki dla dziecka. Jest problem doświadczenia i parytetów - czy eksperci nie zostaną zastąpieni niedoświadczonymi kobietami. Ale jest też coś dziwnego: "obraźliwość parytetu w radach naukowych" - nie wiem jak to skomentować i nie rozumiem tego co tutaj panie napisały - 50% parytetu kobiecego, będzie wybierane w radach naukowych już ze specjalistek z dorobkiem naukowym, a nie z "zielonych" studentek. Demonizacja ustawy o parytetach, jest błędem, bo uderza w kobiety. Pokazuje to jak, środowisko kobiece jest podzielone i nie walczy o swoje prawa, bo nie zgłębia idei parytetów - która służy do aktywizacji środowisk kobiecych i męskich. Wymusza większą specjalizację w danych dziedzinach, większą aktywność intelektualną, czy też gotowość do działania. Otwiera drogę do dostępności do zawodów "męskich" i "kobiecych". Poprawia położenie kobiety, nie spłycając położenia mężczyzny.

Argument jakoby powoływanie instytucji działających na poprawę sytuacji kobiet w Polsce, było niepotrzebne w dobie kryzysu, świadczy chyba o nieznajomości realnych problemów: problemem nie jest tylko rodzicielstwo i nieudane próby łączenia pracy i wychowania dziecka. Problemy to traumy kobiet, samotne matki, przymusy społeczne i chore nakazy. Nieodpowiednia ochrona życia i zdrowia (profilaktyka chorób nowotworowych) kobiet. Do tego potrzebne są odpowiednie instytucje, bo organizacje pozarządowe już dostają zadyszki i kobiety same bez ochrony państwa sobie nie poradzą, to znaczy: w Polsce.

W jednym natomiast z paniami intelektualistkami się zgadzam: Kongres Kobiet nie mówi za wszystkie kobiety. Tak samo jak panie intelektualistki...

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • ... chyba dobrze, że ludzie wierzą w wolność i w to, że są wolni.
  • @toka95 gratuluje poczucia humoru.
  • >>jan.nowak1 nie będę dzielił się swoimi korzeniami. i nie będziesz mnie osądzał gnido....

Tagi

Tematy w dziale